Popularne posty

9 grudnia 2012

zimowe wieczory.


miały wyglądać inaczej, ale przecież każdy plan może ulec lekkiej modyfikacji, nieprawdaż? żeby uciec od zimowej chandry jest kilka sposobów na to, żeby oderwać się od szarej rzeczywistości i śniegu za oknem...

dla mnie najlepsza metoda na ogrzanie to skok pod kołdrę z kubkiem gorącego mleka z miodem. nie tylko buduję odporność, ale i dostarczam ciepła wszystkim komórkom ciała. a dodatkowo, miodowy eliksir to sama słodycz. tym sposobem redukuję spożycie czekolady :) chociaż jak nie mam pod ręką kubka, sięgam po czekoladę. ostatnio wyczytałam, że dzieci kobiet, które w ciąży jadły czekoladę są bardziej radosne i przebojowe. chyba coś w tym jest... 

a jak jest mi już naprawdę zimno... tańczę. nie lubię sztywnych ćwiczeń i rozciągania, dlatego przy skocznej muzyce od razu odzyskuję energię i ciepło. jak już jestem w tanecznym transie - to tak samoistnie przechodzi w sprzątanie mieszkania... wtedy kilka przysiadów do umycia podłogi, kilka machnięć ręką do przetarcia lustra albo śpiewanie do kija od szczotki... :) chyba trochę poniosła mnie wyobraźnia... :) tak czy siak, każdy pretekst do ruszenia tyłka jest dobry :P

nadeszły mroźne dni. aura ma to do siebie, że im bardziej mrozek i chłodek trzyma, tym więcej słoneczka jest na niebie. co prawda dzień jest krótszy, ale to nie powód do tego, żeby korzystać z życiodajnych właściwości Słońca. dobrze robi 30-minutowe naświetlanie i "łapanie" fotonów. po takiej aplikacji słonecznych promyków - lepszy humor gwarantowany. a może i zachce nam się wyjść na dwór, ulepić bałwana albo iść na sanki? 

nie tylko światło poprawia nam nastrój, ale i kawa i... wykonywanie ulubionych czynności. może to właśnie czytanie na kanapie z kubkiem kawy w ręku? albo słuchanie muzyki na ulubionym fotelu? albo projektowanie kolejnych wakacji lub uroczystości rodzinnej? a może po prostu spędzanie czasu z bliskimi? 

przed snem warto odświeżyć atmosferę w sypialni. ja w tym celu otwieram okno, a poduszki skraplam olejkami: lawendowym lub eukaliptusowym. pierwszy dobry na pozbycie się bólu głowy (czasami wmasowuję go w skronie) a drugi, pachnący dzieciństwem dobry na czas katarów i wszędobylskich przeziębień... dobrze robią na sen. przynajmniej ja czuję się spokojniejsza i zasypiam szybko, dzięki delikatnej zapachowej mgiełce :)

no i jeszcze jedna kwestia... sen, odpowiednia jakość snu. i długość. każdy ma swój biologiczny zegar. ja się wsłuchuje w swój i mi dobrze. Ty też posłuchaj tego, co ma Ci do powiedzenia Twój organizm, a zobaczysz, że zima wcale nie będzie taka straszna... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz