miały wyglądać inaczej, ale przecież każdy plan może ulec lekkiej modyfikacji, nieprawdaż? żeby uciec od zimowej chandry jest kilka sposobów na to, żeby oderwać się od szarej rzeczywistości i śniegu za oknem...
dla mnie najlepsza metoda na ogrzanie to skok pod kołdrę z kubkiem gorącego mleka z miodem. nie tylko buduję odporność, ale i dostarczam ciepła wszystkim komórkom ciała. a dodatkowo, miodowy eliksir to sama słodycz. tym sposobem redukuję spożycie czekolady :) chociaż jak nie mam pod ręką kubka, sięgam po czekoladę. ostatnio wyczytałam, że dzieci kobiet, które w ciąży jadły czekoladę są bardziej radosne i przebojowe. chyba coś w tym jest...
a jak jest mi już naprawdę zimno... tańczę. nie lubię sztywnych ćwiczeń i rozciągania, dlatego przy skocznej muzyce od razu odzyskuję energię i ciepło. jak już jestem w tanecznym transie - to tak samoistnie przechodzi w sprzątanie mieszkania... wtedy kilka przysiadów do umycia podłogi, kilka machnięć ręką do przetarcia lustra albo śpiewanie do kija od szczotki... :) chyba trochę poniosła mnie wyobraźnia... :) tak czy siak, każdy pretekst do ruszenia tyłka jest dobry :P
nadeszły mroźne dni. aura ma to do siebie, że im bardziej mrozek i chłodek trzyma, tym więcej słoneczka jest na niebie. co prawda dzień jest krótszy, ale to nie powód do tego, żeby korzystać z życiodajnych właściwości Słońca. dobrze robi 30-minutowe naświetlanie i "łapanie" fotonów. po takiej aplikacji słonecznych promyków - lepszy humor gwarantowany. a może i zachce nam się wyjść na dwór, ulepić bałwana albo iść na sanki?
nie tylko światło poprawia nam nastrój, ale i kawa i... wykonywanie ulubionych czynności. może to właśnie czytanie na kanapie z kubkiem kawy w ręku? albo słuchanie muzyki na ulubionym fotelu? albo projektowanie kolejnych wakacji lub uroczystości rodzinnej? a może po prostu spędzanie czasu z bliskimi?
przed snem warto odświeżyć atmosferę w sypialni. ja w tym celu otwieram okno, a poduszki skraplam olejkami: lawendowym lub eukaliptusowym. pierwszy dobry na pozbycie się bólu głowy (czasami wmasowuję go w skronie) a drugi, pachnący dzieciństwem dobry na czas katarów i wszędobylskich przeziębień... dobrze robią na sen. przynajmniej ja czuję się spokojniejsza i zasypiam szybko, dzięki delikatnej zapachowej mgiełce :)
no i jeszcze jedna kwestia... sen, odpowiednia jakość snu. i długość. każdy ma swój biologiczny zegar. ja się wsłuchuje w swój i mi dobrze. Ty też posłuchaj tego, co ma Ci do powiedzenia Twój organizm, a zobaczysz, że zima wcale nie będzie taka straszna...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz